 |
Zawsze jak sobie kupię coś "z optyki" (oprócz okularów) to chmurwy gwarantowane....
Ale to od okularów właśnie zaczęło się moje zainteresowanie szkiełkami:-) Tak co 5-6 lat po (+)pół dioptrii do czytania i kompa..
Ale nie o okularach (tych od okulisty) miało być.
Niki Akulon z zoomem.
Jeszcze ca pół roku temu słysząc _zoom_ z definicji odpuszczałem, aż na kilku forach spotkałem się z bardzo pozytywną opinią nt tej dwururki.
Raz kozie śmierć - najwyżej oddam. Po 15 minutach stwierdzam: W ŻYCIU!!!
Mam 2 zajawki - DSO + plane spotting i z lornetek prócz bazarowych wynalazków do tej pory miałem Akulona 16 x 50 do samolotów, jakieś nieporozumienie z Celestrona, a obecnie "do gwiazdek" kobyłę Bresser Astro 25 x 70 do na monopodzie. Samolotów kompletnie nie trzymała w obiektywie, tak że po 2-3 próbach odpuściłem.
Przy Nikonie 16-tce faktycznie szersze pole widzenia, i to (chyba) jedyna przewaga stałego powiększenia nad zmiennym. Jasność i odwzorowanie kolorów - nie widzę różnicy, cena i waga podobna.... po
co ja się tyle "czaiłem"....
Mówią że zoom się częściej psuje - zobaczymy. W końcu gwarancja 10 lat czyli noblesse oblige :-)
Aha - jeśli chodzi o wagę i drgania przy dużych powiększeniach - patent znaleziony gdzieś na forum w UK. Mocno skrócone szelki + czapka baseballówka z twardym daszkiem dają 4 p-ty podparcia..... no nie drga nic, Panie Kochany :-)
Do astro na 99% nie - obiektyw 50 mm za mało zbiera i to widaćj uż teraz o zmierzchu. Plane spotting - taka typowa grab'n'go. 10-15 sekund, i już sprzęt rozstawiony :-)
Akulona 16x50 chyba zostawię, albo dam komuś na prezent jak zasłuży. Sprzedaż na 90% nie
...się rozpisał facet
Pzdr
SH
Ocena: [5 na 5 gwiazdek!] |
 |
|